Link 09.11.2006 :: 03:23 Komentuj (2)
Wpadlam w czarna dziure, ale juz sie z niej uwolnilam...Wlasciwie to przesiadlam sie z samolotu lecacego do Moskwy i wsiadlam do lecacego do Los Angilis. Zdarzylam jeszcze wypakowac cieple ciuchy, zostawilam sobie klapki i stroj kapielowy No i jestem ...




Kiedy wieczorem  jechalam do hotelu, mijalam wielu bezdomnych, wszedzie troche brudnawo, szczerze troche zwatpilam, co do okolicy w ktorej przyjdzie mi jeszcze posiedziec. Ale kiedy rano wstalam i zobaczylam to... zakochalam sie...





Rano wszystko wygladalo calkiem inaczej, poranny surfing jest tu chyba w modzie, bo mnostwo ludzi o 9.00 zamiast jechac do pracy idzie sie troche rozerwac





W LA jest teraz 29 stopni w dzien... klapki sa bardzo na miejscu, zaluje, ze nie umiem (jeszcze) surfowac, bo tez bym tak zaczela dzien... O 9.00 poszlam do nowego miejsca pracy. I znow sie milo zaskoczylam. Sam budynek moze nie jest duzy (z zewnatrz), ale w srodku miejsca dla montazystow w brud.





Pokoi montazowych jest 9, kazdy z klima, oknem od sufitu po podloge, balkonem, sofa i XBOXem. Chopaki jak widze, na kazdym kontynecie maja ten sam zwyczaj - po pracy - punkt 18.00 podlaczeni w sieci graja Halo (czy cos takiego). Na montazach kroluje Avid (wersja mac i pc) w roznych odmianach Xpress, MediaComposer i DS. Jest jeszcze dzwiekownia z Protoolsem...




I moje ulubione miejsce - kuchnia (zrobiona na patio), z lodowka zapleniona po brzegi napojami wszelkiej masci (bezalkoholowymi) ogolnodostepnymi...



No, ale koncze, bo musze kupic sobie jeszcze suszarke i komorke. Nie usmiecha mi sie rachunek z orange, ktory przyjdzie za miesiac... Pozdrawiam wszystkich serdecznie.pa pa



Link 12.11.2006 :: 00:44 Komentuj (4)
Ok. Dzisiaj rano spakowalam plecak i przeszlam sie po okolicy. Mam wrazenie, ze Amerykanie cierpia na pewien rodzja rozdwojenia jazni. Poniewaz kultura narodu siega tylko kilkuset lat, zapozyczaja wszystko od wszystkich. W jedej dzielnicy mozna spotkac stojace obok siebie postmodernizmy, victorianskie, przemyslowe i rozne inne, dziwne domy. Oto kilka przykladow:












Ogolnie Venice tak wlasnie wyglada, pelne cafejek, malych butkiow, ekskluzywnych sklepikow, oryginalnych domostw. A na koniec, zeby nie bylo, ze udaje ze jestem w LA, a zdjecia sa rzekomo z internetu:



Fakt, pogoda dzisiaj nie byla najlepsza - troche chmur i 20 stopni.... I cos dla ziomali montazystow. Chyba zawsze nam sie wydawalo, ze wszystkie teledyski z usa sa tak zajeb... pokolorowane... bzdura, one takie juz przychodza na offline. Poniewaz wszystke sa robione na 35 mm, w czasie transferu tak je zabarwiaja. Oto przyklad - nowy teledysk Mary J Blige i Lucradisa w offline:







Link 19.11.2006 :: 07:50 Komentuj (1)
Na poczatku chce wszystkich bardzo goraco pozdrowic (goraco, bo z kaliforni..;)). Teskni mi sie bardzo, ale jeszcze sie nie rozklejam.Wczoraj troche sie integrowalismy z kolegami montazystami - w tradycyjny polski sposob.... Nawet mnie dzisiaj nie bolala glowa, wiec postanowilam pojechc do Downtown (oj przepraszam,  do centrum). Wedlug planu podrozy mialam pojechac do Santa Monica autobusem 1, i tam sie przesiasc w 10. Ale oczywiscie zmienilam plan i wsiadlam w pierwszy lepszy autobus z napisem "Downtown LA". Roznica byla taka, ze zamiast dojechac autostrada w 20 minut, tluklam sie przez wszystkie mozliwe dzielnice 50 min. I tak na poczatku byla Santa Monica, pozniej BeverlyHills, BelAir, West Hollywood, KoreanTown i w koncu Downtown. Ciesze sie bardzo, ze jednak wsiadlam w ten autobus, bo moglam obserwowac, jak zniemia sie architektura miasta. Jesli ktorys film najlepiej oddaje klimat centrum to jest to chyba moja ulubiona "Goraczka". Downtown jest poprostu...samotne



Wycieczke zaczelam od Broadway. Kiedys byly tu najlepsze teatry i kina., ale lata swietnosci ta ulica ma juz dawno za soba. Teraz we wnetrzach teatrow mieszcz sie  sklepy z bardzo tanai odzieza i butami prowadzona przez gringos. Upadek totalny. Najbardziej mi bylo szkoda  Roxie Theatre i  Los Angeles Theatre (ktory zbudowano specjanie na premiere "Swiatel wielkiego miasta" Chaplina)





Na tej samej ulicy znajduje sie tez The Million Dollar Theatre znany np. z "Blade Runnera". Ten budynek jest na szczescie w bardzo dobrym stanie i mozna podziwiac ciekawe zdobienia fasady...





Idac Broadway spotkalam trzy ekipy realizacyjne (trudno powiedziec, czy serial czy fabula, bo sprzetu mnostwo). Nie mialam watpliosci, w jakim miescie mieszkam. Tu akurat cos krecili na ostatnim pietrze.



Na Broadway mozna tez powidziac malarstwo scienne - wielkoformatowe...



Dokladne centrum miasta to skrzyzowanie Main Street i Pierwszej. Stoi tam rowniez znak ktory informuje, jak daleko jest od innych miescin na swiecie...



Idac na polnoc spotykamy City Hall...oj przepraszam, Ratusz (czlowieka troche nie ma w Polsce i nabiera zlych nawykow;))




A to ja, jakby ktos byl ciekaw



Idac z City Hall znow na polnoc dociera sie do najstarszej czesci miasta - Olvera Street. Znajduja sie na niej najsarsze budynki w miascie. Jest to rowniez miejsce krzewienia wiedzy o spolecznosci meksykanskiej (tzn. odbywaja sie koncerty kapel, sprzedaz pamiatek itp.)



Kolejnym przystaniem w wyciecze bylo Union Station. Stajca kolejowa, ktora takze grala w niezliczonej ilosci filmow (Tajemnice LA). Zastanawiajace, ze w hollu stacji - miejscu uzytecznosci publicznej - stoja fotele i kanapy, jak gdyby nigdy nic





C.d.:
Architektura sakralna w Los Angeles tez jest monumantalna. Oto kosciol (a raczej wejscie do niego). Budynek byl za duzy i nie miescil mi sie w kadrze.




W Los Angeles postac Walt Disneya jest kultywowana na kilka sposobow. Jednym z nich jest Walt Disney Concert Hall. Na prozno tam szukac Myszka Miki, czy Kaczora Donalda. W tym budynku miesci sie filharmonia kalifornijska. Chcialam wejsc do srodka - bo podobno jest rownie fascynujace - ale odbywal sie akurat koncert, wiec musialabym kupic bilet... odpuscilam sobie.



Jak widac na zdjeciach, powoli robilo sie ciemno, wiec wracalam. Tym razem idac Grand Avenue, ktora troche przypomina centrum finansowe. Po drodze znow mijalam kilka planow filmowych, ale glupio mi bylo robic zdjecia, bo przeciez nie jestem "jakims tam turystom".  Ale jedno cyknelam, ja wlasnie ekipa szykowala sie do zdjec we wnetrzu radiowozu. Oczywiscie auto na lawecie, ale to co mialo po dolaczane z boku to glowa boli...Wiem na zdjeciu troche malo widac...



A to juz zupelnie nocne zdjecia. Dwie wieze w LA.



Na przestanku czekalam ok 30 minut na bus, ktory mnie zabierze z powrotem do Venice, tym razem jechalam faktycznie autostrada - i dobrze, bo bylo bardzo szybko. Kiedy wysiadlam w Santa Monica, zastala mnie dziwna pogoda. Cofajnace sie chmury z oceanu, powoduja, ze widocznosc jest naprawde kiepska i ma sie wrazenie, ze mrzy. Pachnie tez oceanem.
 

Po drodze zajrzalam jeszcze do pracy - chopaki dzielnie walczyli jeszcze z nowym teledyskiem Jaya-Z. Na tym zakonczylam swoja wycieczke. Poszlam spac i obudzilam sie 11 godzin pozniej. Chyba naprawde dalam sobie w kosc...


Link 22.11.2006 :: 07:02 Komentuj (9)
Ok. Wyglada na to, ze moje zycie normalnieje. Mam prace, mam komorke, dzisiaj doczekalam sie niezaleznego srodka transportu - rower  i niezaleznego miejsca do zycia - mieszkanie. Oczywiscie domem tego nie nazwe ("Dom jest tam gdzie Twoje serce" ktos fajnie wymyslil), ale mam swoj pokoj. Mieszkanko 2 sypialniane jest sympatyczne, dziele je z vietnamskim chopakiem - studentem. Czysciutko (czyli mam gdzie nasyfic), pachnaco i przytulnie (tzn duzo miekkiej wykladziny na podlodze). Moge usiasc i pomyslec......ale chyba mi sie niechce. Foty dorzuce, ale na razie jest ciemno i nie wiele widac/

Zbliza sie swieto dziekczynienia. A poniewaz u nas jest troche miedzynarodowo, tylko trzy osob bede naprawde swietowac. Reszta spotka sie w pracy. Postanowilam z tej okazji zaopatrzyc sie w jedynym sklepie w LA z polska zywnoscia w pierogi i poczestowac ziomali montazystow. Rosolu raczej nie ugotuje (a chcialabym zrobic taki jak moja mam, albo babcia), ale mysle, ze i tak bedzie fajnie.

W sobote, w czasie mojego wypadu do kina w Santa Monica ("Czesc, jak sie masz? Nazywam sie Borat"), zaczepil mne koles na ulicy. Zaproponowal mi darmowe strzyzenie w Akademii Vidal Sassoon. Ja sie oczywiscie zgodzilam i dzisiaj zasiadlam jako model na krzesle, przed studentami. Bylo fajnie, w sumie wiele nie zrobil, ale mam odswiezona fryzure i to za free.

Ale wydarzen w jeden dzien...ufff


Link 29.11.2006 :: 17:30 Komentuj (0)
I po swiecie Dziekczynienie. Wprawdzie bylo to czas temu, ale jest to dzien godny odnotowania. Ale na poczatku sprostowania:

1. Na moich zdjeciach ludzi brak, bo psuja mi kompozycje...a tak na serio, po prostu krepuje sie robic im zdjecia. Co innego aktorzy, a co innego zwykli ludzie, przeciez to nie ich wina, z akurat przechodza przez ulice...  no, a wogole to psuja mi kadry i tyle.

2. Fryzura wiele mi sie wiele nie zmienila, troche koncowki przyciete i fajnie wycienowane z tylu, wiec nie ma sie czym chwalic.

3. Zapraszam do dyskusji kulinarnej w watku ponizej, jesli ktos ma cos do dodania w kwesti pierogow, gzika lub pyrow... bo ja mam

Cztery osoby utknely w pracy w Swieto Dziekczynienia. Jeff z teledyskiem Jaya-Z,  czyli wraz z nim asystent Sean, Carlos, ktory pracowal nad reklamowka dla Japonczykow (ktorzy, jak wiadomo nie maja swieta), no i ja....... bo tak. Z tego powodu zrobilam obiad - pierogi ruskie (zamiast tradycyjnego tego dnia indyka). Zakup zrobilam wczesniej w jedynym sklepie z polska zywnoscia w LA  - i byl to najwiekszy blad mojego dotychczasowego wyjazdu. Pierogi okazaly sie z nadzieniem "sweet cheese" - pfuuuuu, co za pasudztwo, ktos pomylil pierogi z sernikiem, profanacja porownywalna do pizzy z ananasem. Zeby uratowac sytuacje przypieklam je w piekarniku i podalam ze "smietana" (czudzyslow jak najbardziej swiadomy). Zdjecia tego cuda brak...gdyz zniknely w mgnienia oku... Chlopaki wciagneli "pierogi" zachwalajac wyrafinowanie polskiej kuchni. Wszystko popilismy jednym z polskich napojow i ruszylismy do wytezonej pracy... (co mozna zobaczyc ponizej). Zaangazowania w gre - nawalanke -  nie brakowala nikomu - pierogi przysluzyly sie w walce z przeciwnikiem...

Sean


Carlos


Jeff


mnie brak bo ktos musial robic zdjecia....







O MNIE

ZOSTAW ŚLAD
[Księga gości]


KATEGORIE
New York(4)
Wroclaw(4)
Los Angeles(12)
Moscow(29)


ARCHIWUM
2017
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik


LINKI
The Memories of Rooms
AgMac\'s Party


Design by
McKarla



My status


Ratujmy Darfur!



Najlepsze Blogi