U mnie jest ostatnio jakas obsesja zwiazana z montazem:






Nie wiem co zrobic z tworcza energia, ktora mnie rozpiera. Poki co przemontowalam jeden film pod roboczym tytulem "Wilki". Nakrecony i zagrany byl niezle, gorzej z rezyseria i montazem. Wybitne obaj panowie minel sie z powolaniem. Trzeba bylo wiazc siekiere i urabac w niektorych momentach sceny, poprzestawiac, tu dociac i od razu film nabral jakies formy. Wprawdzie jest teraz o 18 minut krotszy ale akurat o te niepotrzebych 18 minut. Producent jest zadowolony to i ja jestem zadowolona :))))).

Rownolegle trwaja prace nad preprodukcja "Pikowej Damy". Jutro idziemy zobaczyc orginalna opere (tzn przedstawienie, nie budynek). Mam nadzieje, ze szanowna dyrekcja pozwoli nam rowniez zajrzec za kulisy w czasie spektaklu.
Name:

Komentarze:

03.12.2009, 01:53 :: 79.186.184.48
o.
Z oper "zakulisowych", zn. uwzględniających przygotowania do spektaklu, świetna "Carmen" Carlosa Saury i "Krwawe gody"... P.S. Czy roboczy tytuł "Wilków" to obecnie może "Ratlerki"?